Czasem zdarza się w życiu, że wątki urywają się. Zdarzenia nie mają swojego dalszego ciągu, ludzie znikają. A już szczególnie duże ryzyko narażenia się na tego typu rozwój wypadków jest w internecie. Najbardziej odczuwalną stratę ponosi się zawsze wtedy, gdy znajomość miała wyjątkowo emocjonalny przebieg. Pozostaje w człowieku pustka, jakiś robak, którego nie sposób usunąć w sposób ostateczny. Zawsze powinno się sobie powtarzać – “żadnych emocjonalnych relacji przez internet”. Tylko żeby jeszcze człowiek potrafił się tego trzymać. Żeby można było urwać się, uciec w odpowiednim momencie, gdy nie jest jeszcze zbyt późno. Niestety. Mechanizm samozachowawczy działa w tym wypadku niezawodnie, ale mało skutecznie.
Ze strachu przed nowym?
Nie jest łatwo pochodzić znikąd. Ludzie traktują Cię jak stworzenie gorszego gatunku, z wyższością, z pobłażaniem. Widziałam niejednokrotnie przerażone spojrzenia ludzi, z którymi rozmawiałam, które mówiły – jak to możliwe, że ona to rozumie (wie, czytała to) a ja nawet o tym nie słyszałem, chociaż jestem “mądrzejszy”. To są ludzie, którym się wydaje, że jak nie skończysz renomowanego liceum w mieście pierwszej (co najmniej) wielkości, to nie masz żadnej wrażliwości. Bo przecież wrażliwość musi być wypisana na wierzchu i ubrana w słowa, a najlepiej w stosowne deklaracje, które każdy może przeczytać z ruchu warg w dowolnym momencie. Tak, bo jest coś takiego jak przewidywany wygląd jednostki inteligentnej i wrażliwej. Wszystko co inne, budzi agresję i to nawet wśród ludzi, wydawałoby się, na wysokim poziomie rozwoju intelektualnego. Ci ludzie obawiają się, że jeżeli pojawi się ktoś, kto przewyższy ich inteligencją, to bez problemu zauważy ich błędy. Bo jakim cudem?? Skąd??
To powoduje zawsze najwyższy stopień przerażenia. Nie ma ludzi, którzy potrafią przyjąć do wiadomości, że bardzo dużo można się nauczyć samodzielnie w domu. Taka wiedza nie jest możliwa do zaakceptowania.
Dlatego najpierw taką osobę szykanuje się na różne sposoby ufając, że prędzej czy później podda się, osunie na podłogę, albo wybuchnie i tym samym ośmieszy się.
Prawdziwy jednak strach pojawia się, kiedy ta osoba nie jest łatwym łupem, nie wchodzi lekko w rolę ofiary. Potrafi zachować swoją tożsamość pomimo licznych ataków z wielu stron i prób wtłoczenia w nieswoją formę. Co więcej, wygląda na to, że zaczyna stanowić podmiot, z którym należałoby się liczyć i który powinno się szanować. A to już jest nie do przyjęcia.
Wtedy w panice trzeba ją ukarać za tak zwane “nie wiadomo co”, nazywając to na przykład całokształtem. Bo jak dalej będzie się rozwijać w takim tempie, to nie będzie już można bezkarnie jej obrażać i poniżać. Więc lepiej od razu i koncertowo ją wykluczyć.
Ale wiek XXI jest wiekiem wykluczonych. Nie ma już obowiązujących narracji, każdy może stworzyć sobie swoją własną, na pohybel tym, którzy tego nie potrafią.
I jak dzielić się sobą?
Wielkanocnie
Zawsze, kiedy wszystko w życiu wydaje się już być ostatecznie ułożone i ustalone, pojawia się nagle niby to znikąd jakiś nowy element, który trzeba zagospodarować, ograć jakoś, uporządkować. Wiosna jest dobrym czasem na takie porządki. Zawsze wtedy od początku nawiązuje się w człowieku dialog ze światem, znów pojawia się motywacja, aby wyjść na przeciw temu nieznanemu, co pojawi się na horyzoncie już bardzo niedługo. I znów doda sił i energii.
W związku ze świętami Wielkanocnymi życzę Wam, moim czytelnikom, a po części też i sobie jak najwięcej dobrych emocji, zdarzeń, które wyklują się niespodziewanie (lub oczekiwane) i przyniosą ze sobą całą ogromną górę szczęścia.
A ponieważ od tygodnia walczę z paskudną infekcję gardła, życzę też duuużo zdrowia. A także pogody, ciepła, życzliwości i wszystkiego, co najlepsze.
Czego nie lubię
Po pierwsze, nie ma bardziej irytującej sytuacji, niż ta, gdy przed wyjściem z domu muszę szukać w koszu z brudną bielizną uprzednio wrzuconych tam (w końcu już wiosna) i jeszcze przed praniem będących – czapki, szalika itp. Eeee, no… wystarczył szalik. W końcu lepsze to niż marznąć.
W drugiej kolejności zmuszona jestem poruszyć kwestię picia kawy jak i podobnież posiadywania sobie w ogródkach z tęże. Otóż, był już czas, gdy siadając w takowym ogródku miało się ochotę na kawę mrożoną. A teraz?? Teraz człowiek siada z kawą gorącą, a i to szybko popija, bo wiatr tu i ówdzie go owiewać zaczyna.
Jak to było w tym powiedzeniu? Kto daje i zabiera…
A tu jeszcze w prognozach zapowiadają, że będzie jeszcze zimniej. A jakże, czemu by nie.
Lecz ja Wam powiadam, będzie cieplej, tylko trzeba najgorsze przeczekać i z tą kapryśną pogodą dojść do jakiego takiego porozumienia się.
Chcę…
… aby moje dzieci czuły się wśród ludzi jak ryby w wodzie. I żeby obecność innych ludzi nie wywoływała w nich poczucia zagrożenia. Dopóki nie nauczą się, w jaki sposób sobie radzić, jak się bronić, nie wypuszczę ich na odległość, która mogłaby uniemożliwić mi udzielenie im pomocy w każdej chwili, gdy tego będą potrzebować.
Na świecie jest zbyt wiele niekochanych, opuszczonych dzieci, które nie mają się do kogo zwrócić, gdy spada na ich barki więcej, niż potrafią unieść.